Rabowanie użytkowników muzyki w (niby) majestacie prawa

Tytułowo „rabowanymi” są niemal wszyscy polscy przedsiębiorcy, działający przede wszystkim  w branży hotelarskiej, choć nie tylko. Przez kogo? Przez działające na mocy zezwolenia Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego  tzw. organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i prawami pokrewnymi. W jaki sposób? Poprzez wymuszanie od nich opłat wielokrotnie (czasami aż 50-ciokrotnie) zawyżonych w stosunku do tych jakie im się należą. Jak to możliwe w naszym praworządnym kraju? Odpowiedź jest prosta: Polacy są narodem w sposób nadzwyczajny i niespotykany nigdzie indziej kreatywnym. Zarówno w sensie pozytywnym, jak i – niestety – negatywnym.  Wystarczy, że w przepisach czy nadzorze nad jakakolwiek działalnością uda się wypatrzyć jakąś szczelinę, można być pewnym, że błyskawicznie zostanie wykorzystana w sposób dokładnie odwrotny, niż zakładał ustawodawca.  Tak właśnie stało się w przypadku z pozoru potrzebnej i szczytnej ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych i innych, uzupełniających ja przepisach.  Wspomnianych „szczelin” umożliwiających działanie dokładnie odwrotne, niż zakładał ustawodawca jest w niej wiele. Nas interesuje jedna – dotycząca tzw. organizacji zbiorowego zarządzania. Mamy ich w Polsce dwanaście, z czego branżą hotelarską interesuje się (jak na razie)  6 z nich. Są to ZAiKS, STOART, SAWP, ZPAV, SFP i ZASP.  Wszystkie mają zezwolenie Ministra na „zarządzanie prawami” różnych uprawnionych, czyli autorów, wykonawców, producentów i innych.  I wynikające z tego zezwolenia uprawnienia do inkasowania od użytkowników należności za korzystanie z chronionych praw.  Jak dotąd wszystko jest OK.  Autor, kompozytor czy wykonawca piosenki napracowali się, ktoś z tej piosenki korzysta w swoim biznesie i zarabia, a więc powinien się uzyskiwanym zyskiem podzielić. I tu zaczynają się tzw. schody.  Bo to potencjalne „Eldorado” zwęszyli fachowcy, o jakich autorom ustawy o prawie autorskim nawet się nie śniło. Czyli – niesławnej pamięci właściciele i inkasenci słusznie zlikwidowanych przeróżnych firm windykacyjnych, wsławionych wykręcaniem dłużnikom palców  i podobnymi „wynalazkami” do skutecznego odzyskiwania istniejących i nieistniejących długów. Jak również zwolnieni milicjanci i im podobni „fachowcy” z różnych służb. I to oni stopniowo obsadzili w dużej mierze biura organizacji zbiorowego zarządzania, czyli te fragmenty z pozoru zacnych i potrzebnych Stowarzyszeń, które zajmują się inkasowaniem należności dla „biednych twórców”, „biednych wykonawców” i innych biednych.  Jest w tym sporo prawdy. Członkowie tych Stowarzyszeń w większości są rzeczywiście biedni i często z trudem wiążą koniec z końcem. W przeciwieństwie do tych, którzy dla nich i w ich imieniu inkasują. A więc zarządów, biur i przeróżnych „terenowych oddziałów”  organizacji zbiorowego zarządzania.  Chyba nie ma w Polsce nikogo z branży hotelarskiej, kto nie zetknął by się z ich działaniami, podejmowanymi zawsze „w imię prawa, interesu chronionych” itp. efektownych haseł, które z rzeczywistością mają niewiele wspólnego. Bo -jak wiadomo – nie liczą się żadne tam prawa, tylko „kasa, Misiu, kasa!”.  Jak to możliwe? Przecież mamy prawomocne ustawy i przepisy.  Mamy nadzór Ministra nad działalnością o.z.z.-tów.  Mamy wreszcie kodeksy., organy porządku publicznego. mamy Wymiar Sprawiedliwości. Otóż, drodzy Państwo, niczego takiego w interesującej nas branży nie mamy! Po prostu – bo od wielu lat wspomnianym beneficjentom takiego a nie innego stanu rzeczy udaje się utrzymać wymarzoną sytuację, czyli braku zatwierdzonej tabeli stawek, jakie wolno im inkasować od hoteli! I to jest właśnie ta „szczelina”, przez którą przedostała się rzesza zawodowych „inkasentów”, dojących niezorientowanych przedsiębiorców pod różnymi użytecznymi w ich procederze hasłami. Przedsiębiorców, którzy są bezprawnie straszeni  karnymi konsekwencjami, rzekomymi przepisami, pozornie „zatwierdzonymi” tabelami opłat i którzy – co oczywiste – są wobec takich „fachowców od wymuszeń” bezbronni!  Kto z hotelarzy może powiedzieć o sobie, że zna przepisy ustawy o prawie autorskim i tysiące komentarzy do tych przepisów? Że wie, gdzie naciągacze nie maja racji i jest w stanie to udowodnić? Oczywiście nikt! Wszyscy płaczą i płacą, w niektórych przypadkach nawet 40 czy 50 razy więcej niż powinni! Przepraszam, nie wszyscy! jest spora grupa hoteli, która „dogadała się” z bandziorami. I w tajemnicy płaci śmieszne grosze.  W zamian za to, że pomogła zablokować uprawomocnienie się tabeli stawek odnoszącej się do hoteli. Tabeli którą zgłosiły, zgodnie z ustawą same organizacje zbiorowego zarządzania twierdząc, że są to stawki takie właśnie, jaki powinni otrzymywać od hoteli udostępniających gościom odbiorniki tv w pokojach w ramach opłaty za pobyt. Tabeli zatwierdzonej przez Komisję Prawa Autorskiego. Tabeli, której stawki są niższe, czasami kilkudziesięciokrotnie od tych, które aktualnie wymusza się od hoteli! Wejście tabeli w życie „sprytnie” zablokowane jest już od ponad pięciu lat, bo wniesiony przez IGHP sprzeciw spowodował „utopienie” sprawy w sądzie. Oczywiście, wszystko zgodne z prawem i przepisami. Tylko zgodne z czyim interesem?  I końca tego w dalszym ciągu nie widać. tak jak nie widać kiedy, zgodnie z jakże słusznym przepisem ustawy, do inkasowania należności zostanie wyznaczona jedna (lub dwie – naszym zdaniem to o jedną za dużo) organizacja, zbierająca dla wszystkich uprawnionych uczciwe, zatwierdzone i zgodne ze zdrowym rozsądkiem opłaty.  Ale przecież wtedy „Eldorado” by się skończyło…

Póki co należy się bronić i nie dać ograbiać z ciężko zarabianych pieniędzy. Pomagamy w tym dość skutecznie i z dużą przyjemnością. Bo sami, swojego czasu, zostaliśmy poważnie poszkodowani przez osobników, o których tu piszemy. Żeby z naszej społecznej pomocy i doświadczenia  skorzystać, wystarczy zapisać się jako członek wspierający do naszego Stowarzyszenia Niezależna Fonografia Polska. Wypełnić i wysłać elektronicznie deklarację członkowską: http://fonosfera.pl/deklaracja/ . Podobnie jak uczyniło to już kilkaset przedsiębiorców branży hotelarskiej z całej Polski.

Stowarzyszenie Niezależna Fonografia Polska