Kompromitacja Sądu Apelacyjnego w Gdańsku (ACa 929/15) i Sądu Okręgowego w Toruniu

Przedstawiamy niektóre (jest ich więcej!) wady wyroku Sądu Apelacyjnego w Gdańsku V ACa 929/15 z dnia 16 czerwca 2016 r. w sprawie ZAW STOART przeciwko właścicielom Zajazdu Rytkówka w Obrowie.

Zmuszeni jesteśmy stwierdzić, że – przy całym szacunku dla Wymiaru Sprawiedliwości – wyrok ten jest kompromitacją dla sądów obu instancji! Do tego – kompromitacja ta przeniosła się w sposób bezpośredni na pełnomocnika ZAW STOART występującego w procesie.

Uzasadnieniem powyższej konstatacji są następujące fakty:

A). zarówno sądy obu instancji oraz pełnomocnik ZAW STOART albo nie znają, albo nie rozumieją, albo udają że nie znają i nie rozumieją obowiązującej ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych (dalej PrAut). W szczególności ułomność ta dotyczy art. 24 ust. 2 PrAut. W piśmie pełnomocnika znajdujemy stwierdzenie „dozwolony użytek osobisty sprzętu RTV” oraz powołanie się na przedmiotowy wyrok Sądu Apelacyjnego. I rzeczywiście – w uzasadnieniu tego wyroku czytamy: „…co wyklucza ustalenie, że klienci pozwanej korzystali z odbiorników nieodpłatnie od Stowarzyszenia Niezależna Fonografia Polska w Grodzisku Mazowieckim w ramach dozwolonego użytku, zgodnie z art. 24 ust. 1 i 2 ustawy(…)”. Pomijając fakt, że pojawia się tu nie wiadomo po co ustęp 1 artykułu 24-go, ponownie mamy „korzystanie z odbiorników w ramach dozwolonego użytku”. Fundamentalny błąd zawarty w tych ustaleniach wskazaliśmy wcześniej, ale na wszelki wypadek powtarzamy: dozwolony użytek dotyczy chronionych utworów a nie odbiorników. Tyle że, niestety, to błędne ustalenie skutkuje w dalszej treści uzasadnienia wyroku powielaniem tego błędu i budowaniem na jego bazie argumentacji, z gruntu nieprawdziwej.

B). sądy obu instancji „posiadanie” wiążą w sposób nierozerwalny z „własnością” odbiorników tv i na takiej podstawie formułują swoje tezy (powtarzane przez pełnomocnika) z których miało by wynikać, że właściciel przedmiotu nie może skutecznie oddać/przekazać tego przedmiotu w użytkowanie komu innemu bez sprzedania czy podarowania go na własność! Że „posiadanie zależne” nie jest „posiadaniem” w odróżnieniu od „posiadania samoistnego”! Czy coś takiego można skutecznie wywieść z brzmienia przedmiotowego artykułu ustawy? Nie wydaje nam się. Określenie „posiadacze” w sposób oczywisty odnosi się do posiadaczy/użytkowników dysponujących odbiornikami w konkretnym miejscu i czasie. Tak więc – dla przykładu – zdaniem obu sądów ktoś, kto do własnego użytku cokolwiek wypożyczy od właściciela, korzystając z tego „czegoś” wszelkimi konsekwencjami obciąża właściciela, a sam za nic nie odpowiada? Stosując tę logikę, mandaty za kierowcę używającego samochodu w leasingu powinien płacić bank (właściciel do czasu spłaty ostatniej raty). O konsekwencjach ew. wypadków drogowych aż strach pomyśleć!
Trzeba podkreślić, że przedmiotowe „posiadanie” jest wynikiem ważnej i zgodnej z prawem czynności cywilno-prawnej w postaci umowy, zawartej pomiędzy nami i Stow. NFP, oraz – kolejnej, pomiędzy Stow. NFP i gościem hotelu. Posiadamy pełną wiedzę co do podstaw i zakresu swoich praw, w tym statusu właściciela odbiorników RTV – taki status nie determinuje żadnego prawa ZAW STOART do wynagrodzenia z tytułu odtwarzania fonogramów lub wideogramów, jak i w najmniejszym stopniu nie stanowi przesłanki czy podstawy do osiągania korzyści majątkowych w sytuacji braku władztwa i posiadania odbiorników zgodnie ze wskazanym tytułem prawnym osoby trzeciej.

C). Sąd I-ej instancji, oddalając wnioski dowodowe pozwanej, sam pozbawił się możliwości rzetelnego przeprowadzenia procesu, w konsekwencji popełniając rażące błędy m.in. w zakresie ustalenia stanu faktycznego. Sąd Apelacyjny nie zauważył ich, i stanowisko sądu pierwszej instancji bez zastrzeżeń podzielił! Rzecz w tym, że Sąd Okręgowy – dla przykładu – cytuje statutowe cele działania Stowarzyszenia Niezależna Fonografia Polska, najwyraźniej nie zdając sobie sprawy, że dotyczą one zupełnie innego podmiotu, nie mającego żadnego związku z prowadzonym postępowaniem! Że nie dotyczą Stowarzyszenia (zwykłego) NFP, którego członkiem wspierającym jest nasz obiekt, tylko tzw. rejestrowego, z siedzibą w Warszawie. Takie są skutki zaniechań i zastępowania rzetelnego postępowania dowodowego informacjami pozyskiwanymi przez Sąd z internetu(!) Uzasadnienie wyroku, str 2: „Powyższy stan faktyczny Sąd Okręgowy ustalił w oparciu o okoliczności bezsporne, dowody z wiarygodnych dokumentów, informacje powszechnie dostępne na stronach internetowych (…)”. Takie też są m.in. skutki odmowy przesłuchania przez sąd świadka, p. Tomasza Bielskiego.
Podobne wnioski płyną z treści, zawartych na stronie 3 uzasadnienia wyroku. Sąd zajmuje się sytuacją i okolicznościami, które w postępowaniu niniejszym nie występują, jak np. tym, czy Stow. NFP ma czy też nie ma statusu organizacji zbiorowego zarządzania. Rozważania te są czysto abstrakcyjne, nie mają żadnego związku ani z materiałem dowodowym ani z meritum procesu i świadczą wyłącznie o bezradności sądu wobec problemu, z którym przyszło mu się zmierzyć.
W dalszej części tego fragmentu tekstu warto zauważyć, iż uwadze sądu najwyraźniej umknęła istotna okoliczność, że nie ustalił, czy Stow. NFP wypożycza gościom te same odbiorniki, które wydzierżawił od nas, czy może inne! Sąd najwyraźniej założył, że tak jak przyjął – jest na pewno, bo bez tego cała argumentacja uzasadniająca wyrok trafia do kosza. Tymczasem ani umowa, ani żaden inny dokument nie obliguje do tego aby były to te same odbiorniki, a więc rzecz pozostaje do decyzji Stow. NFP, a argumentacja sądu staje się w konsekwencji całkowicie chybiona!
Sąd myli się także twierdząc, że „rozprowadzanie sygnału” do pokoi stanowi „publiczne udostępnienie”. Całe znane orzecznictwo (z ETS w Strasburgu włącznie) stanowi, że publiczne udostępnienie wymaga jednoczesnego występowania dwu elementów czyli rozprowadzenia sygnału i zamontowanych w pokojach urządzeń do odbioru tego sygnału. Ani sam sygnał, ani też sam odbiornik nie skutkują publicznym udostępnieniem. W naszym przypadku mamy do czynienia z samym sygnałem, bez odbiorników udostępnianych gościom w ramach opłaty za pokój.

D. Sąd zauważył wprawdzie jeden z wyroków Trybunału Konstytucyjnego, mających znaczenie dla sprawy, czyli dla wysokości dochodzonego pozwem roszczenia, pominął natomiast inny, równie ważny. Sąd Apelacyjny tego błędu nie zauważył, albo zauważyć nie chciał. Chodzi w tym przypadku o wyrok T.K. z dnia 24 stycznie 2006 r., sygn. akt SK 40/04 orzekający o niekonstytucyjności art. 108 ust. 3 w zw. z art. 109 PrAut.

Konsekwencje dotychczas wyliczonych błędów, popełnionych przez sądy obu instancji ciągną się do końca uzasadnienia wyroku Sądu Apelacyjnego w postaci błędnych lub niczym nie uprawnionych stwierdzeń w rodzaju:
„…z analizy zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego nie wynika, aby druga organizacja zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i prawami pokrewnymi rościła sobie prawo wyłączne do danego, konkretnego utworu w zakresie jego artystycznego wykonania, które miało by nastąpić za pomocą odbiorników telewizyjnych znajdujących się w pokojach hotelowych pozwanej”. Komentarz: Sąd wydaje się uważać, że do wyłączenia domniemania z art. 105 PrAut koniecznym jest, aby inna organizacja z.z. w sposób cudowny ustaliła które konkretne utwory z jej repertuaru będą odtwarzane w pokojach hotelowych danego obiektu, przez kogo i kiedy, po czym powinna zgłosić swoje roszczenie w celu wyłączenia domniemania przysługującego drugiej ozz! Miało by to wyglądać zapewne tak: „Uprzejmie informujemy, że za dwa tygodnie, w pokoju nr 105 hotelu X p. Kowalska, która ten pokój wynajmie, będzie o godzinie 15:00 słuchała utworu „Biedroneczki są w kropeczki” należący do naszego a nie waszego repertuaru co skutkuje obaleniem domniemania… itd”! Czy są jakieś granice aberracji w interpretacjach prawa autorskiego?
„Sąd Okręgowy stwierdził, iż bez wątpienia pozwana korzystała z artystycznych wykonań utworów umożliwiając swoim klientom oglądanie telewizji satelitarnej w 11 pokojach”. (?)
„Stawki wynagrodzeń minimalnych za korzystanie z artystycznych wykonań (…) przyjęte przez powoda mają charakter rynkowy…itd”.(?)
„Pozwana nie wskazała, na czym czym miało by polegać naruszenie zasad współżycia społecznego…itd”. Komentarz: Sądowi najwyraźniej nie wystarcza bezprawne wymuszenie opłat w wielokrotnie zawyżonej wysokości, aby zauważyć, że zasady współżycia społecznego zostały naruszone! Czyżby sąd potrzebował, żeby wymuszeniu tego rodzaju towarzyszyła np. przemoc fizyczna? Że, gdyby inspektorów ZAW STOART wyposażyć w kastety, to co innego…?
Sądy obu instancji orzekające w przywołanej sprawie nieodwołalnie ugrzęzły z abstrakcji, którą same sobie sprokurowały. Dalszy komentarz wydaje się zbyteczny, zwłaszcza w sytuacji kiedy inne sądy, w identycznych sprawach orzekły i orzekają całkiem inaczej.

W imieniu Zespołu Doradztwa Prawnego SNFP
Tomasz Bielski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *