Fonosfera
   << FONOSFERA - strona główna  
Na Świecie - rok 1965 

To już dziesiąty rok ery rock'n'rolla i trzeba powiedzieć, że w tym jubileuszowym roku rock miał się znakomicie, lepiej niż kiedykolwiek!
Na świecie nie było zbyt wesoło; prezydent Johson wysłał w czerwcu pierwsze oddziały wojsk amerykańskich do Wietnamu, by walczyły z komunistyczną Północą i jej armią, oraz z partyzantką Viet Congiem, rozpoczynając tym samym niepotrzebną, krwawą i pierwszą, w historii USA, przegraną wojnę. Indie i Pakistan rozpoczęły wojnę o Kaszmir, we Francji generał DeGaulle został kolejny raz wybrany prezydentem. Zawodowy rewolucjonista, późniejszy idol zbuntowanej zachodnioeuropejskiej młodzieży - Ernesto Che Guevara opuścił Kubę, by zorganizować komunistyczną partyzantkę na południowoamerykańskim kontynencie. W Stanach nadal silne napięcia na tle rasowym, a ruch obrony praw człowieka rósł w siłę m.in. dzięki poparciu takich gigantów muzycznych jak Bob Dylan czy brytyjskie grupy grupy The Beatles i The Rolling Stones, którzy odmawiali występowania przed posegregowaną rasowo, zwłaszcza w południowych stanach, publicznością. Dr Martin Luter King poprowadził kolejny marsz protestu przeciw łamaniu praw ludzkich w Montgomery w Alabamie.
W Anglii zmarł w wieku 90 lat premier z czasów wojny, sir Winston Churchill, Edward Heatch został nowym przywódcą partii konserwatywnej, w pierwszych wyborach na szefa tej partii od 300 lat! Telewizji brytyjskiej zakazano pokazywania reklam papierosów, zaś koncern samochodowy BMC wyprodukował milionowe popularne auto Mini Morrisa.
Świat żegnał z żalem jednego z gigantów wokalistyki rozrywkowej XX wieku Nat "King" Cole'a, który 15 lutego zmarł na raka płuc w wieku zaledwie 45 lat. Wśród wielu piosenek, które spopularyzował były m.in. "Unforgettable", "Mona Lisa", "Let There Be Love", "Ramblin' Rose" czy "Lazy, Hazy ,Crazy Days Of Summer". Choć z rock'n'rollem nie miał nic wspólnego, trzeba tu odnotować mało znany fakt, że piosenkę, którą z powodzeniem śpiewał - "(Get Your Kicks On) Route 66" Bobby Troupa zaśpiewali także... The Rolling Stones właśnie w 1965 roku!HERMAN'S HERMITS
Światową scenę muzyczną nadal z powodzeniem dominowali wykonawcy brytyjscy z The Beatles i The Rolling Stones na czele, a tuż za nimi bardziej popularni w Stanach niż w rodzimej Anglii Dave Clark Five i Herman Hermints. Powstawały też nowe grupy, które zaczynały odnosić sukcesy, takie jak The Hollies czy The Seekers.

HERMAN'S HERMITS PODBIJAJĄ AMERYKĘ
Herman's Hermits czyli "Pustelnicy Hermana" to grupa z Manchesteru, którą stworzył w 1963 roku charyzmatyczny wokalista Peter Noone (ur. 5 listopada 1947 r. w Manchesterze) wraz z czterema kolegami. Znany producent Mickie Most obejrzał ich na koncercie i tak zachwycił się Noonem (który przypominał mu młodego Johna F. Kennedy'ego), że zdecydował, iż młodzieniec z niewinnym wyglądem zagubionego chłopca będzie idealnym solistą czy frontmanem grupy, dobrze przyjmowanym zarówno przez nastolatków, jak też ich rodziców.
W październiku 1964 roku debiutancka płyta zespołu z piosenką "I'm Into Something Good" (kompozycja Carole King i Gerry Goffina) trafiła na dwa tygodnie na czoło brytyjskiej listy przebojów! Producent nic jednak nie zostawił przypadkowi - wokalizom Noona towarzyszą - i będą towarzyszyli w przyszłości - dobrzy i doświadczeni muzycy sesyjni, gitarzyści: Jimmi Page i Big Jim Sullivan oraz gitarzysta basowy John Paul Jones, który dbał również o aranżacje piosenek (a później wraz z Pagem założył słynny zespół Led Zeppelin). Amerykańskim kompozytorom tak spodobała się interpretacja Anglików, żeHERMAN'S HERMITS napisali specjalnie dla zespołu następny przebój - "Show Me Girl". W marcu 1965 roku ich wersja przeboju grupy The Rays z 1957 roku "Silhouettes" staje się wielkim przebojem w Anglii, a kompozycja Johna Cartera i Kena Lewisa, muzyków grupy The Ivy League "Can't You Hear My Heartbeat" dochodzi do drugiego miejsca amerykańskiej listy i staje się drugą (po I'm Into Something Good") złotą płyta zespołu.
W maju zespół jedzie na pierwsze, pełne amerykańskie tourneé, któremu towarzyszy kolosalny sukces piosenki "Mrs. Brown You've Got A Lovely Daughter" utwór brzmiący jak stary brytyjski numer z musichallowego wodewilu, w rzeczywistości był to nowy, dwuletni utwór, który w sztuce telewizyjnej zaśpiewał młody aktor Tom Courtenay. Piosenka przez trzy tygodnie zajmowała pierwsze miejsce na liście Billboardu, ale zadebiutowała na miejscu dwunastym (rekord wszechczasów, nie pobity do dziś!). Tydzień wcześniej, 24 kwietnia 1965 roku trzy pierwsze piosenki na amerykańskiej liście przebojów, to utwory zespołów z Manchesteru! Numer 3 - "I'm Telling You Now" - Freddie And The Dreamers, numer 2 wspomniana "Mrs. Brown" Hermans Hermits w drodze na szczyt i numer 1 "Game Of Love", która śpiewał Wayne Fontana z zespołem The Mindbenders. Tak wyglądała angielska dominacja na dawniej niedostępnym dla Wyspiarzy rynku amerykańskim.
Tamtejsza biurokracja próbowała zresztą po swojemu walczyć z "inwazją Anglików" nie dając wykonawcom wiz z możliwością występowania (pracy) na terytorium USA i nawet argument, że zespół zajmuje 1 miejsce na ogólnoamerykańskiej liście sprzedaży płyt nie pomagał przekonać urzędników ambasady amerykańskiej w Londynie. Tak było naHOLLIES przykład w przypadku Wayne Fontany & The Mindbenders, a kłopoty w uzyskaniu właściwych wiz mieli również The Hollies, Freddie & The Dreamers, The Animals, The Zombies i The Nashville Teens czyli czołówka brytyjskich zespołów beatowych!
Kłopotów z wizami nie mieli Hermans Hermits, którzy piosenki "Mrs. Brown" nie wydali na singlu w rodzimej Wielkiej Brytanii , bo utwór brzmiał... zbyt angielsko! Podobnie było z ich kolejnym przebojem zabawną "I'm Henry The VIII, I Am" z sierpnia 1965 roku. Tym razem była to autentyczna wodewilowa piosenka z... 1911 roku, napisana przez panów Fread Murraya i R.P.Westona a wylansowana pięćdziesiąt cztery lata wcześniej przez aktora komicznego Harry'ego Championa. Również i ten zabawny utworek - zbyt etniczny dla Anglików - ukazał się na Wyspie tylko na długogrającej płycie zespołu.

"SATISFACTION" I SATYSFAKCJA
Kłopotów (przynajmniej z wizami) nie mieli również The Rolling Stones, których superhit i bez wątpienia jeden z kamieni milowych w rozwoju muzyki tu opisywanej, niezapomniany, nieśmiertelny "(I Can't Get No) Satisfaction" przez cztery tygodnie królował na bilboardowskiej liście od 10 lipca, i 7 sierpnia zdetronizowany został właśnie przez "Henry The VIII" Hermitsów.
Gdy piszę te słowa właśnie mija 35 rocznica szczytowej popularności tego wybitnego utworu! Proszę posłuchać jak nadal świeżo i znakomicie on brzmi! A narodził się w bezsenną noc Keitha Richarda, wiodącego gitarzysty i współkompozytora, który wraz z zespołem przebywał w hotelu w Clearwater na Florydzie w maju 1965 roku. Bezsenność miewa czasami i zalety, i taką była z pewnością gitarowa fraza, którą zagrały palce muzyka. Ów riff nagrany na przenośnym magnetofonie odtworzył rano Mickowi Jaggerowi, który zachwycony melodią natychmiast dodał słowa "I can't get no satisfaction". Keithowi wydawało się, że to co skomponował nie brzmi... wystarczająco komercyjnie, szczęśliwie nikt się z nim nie zgodził i 10 maja 1965 roku Stonesi weszli do studia wytwórni Chess w Chicago, gdzie nagrali cztery piosenki do nowego albumu "Out Of Our Heads" i pierwszą wersje "Satysfakcji". Następnego dnia polecieli do Los Angeles i tam dokończyli nagrania po osiemnastu godzinach pracy spędzonych w studiu RCA w Hollywood. Wszystko "szło jak z płatka", tylko Keith Richard miał ciągle wątpliwosci, czy ten gitarowy riff (w międzyczasie przetworzony prze tzw. "fuzz box" zniekształcający czysty dźwięk gitary) nie powinien być wykonywany przez sekcję dęciaków. Jego wątpliwości jeszcze raz odrzucono i tak Rolling Stones mogli się wreszcie cieszyć przebojem numer jeden!THE BEATLES
Oczywiście, jak to ze Stonesami bywało nie obyło się bez kontrowersji. Dosłuchano się mianowicie w ostatniej zwrotce kompozycji dosłownego odniesienia do comiesięcznej kobiecej przypadłości i w radio wcześniej wyciszano piosenkę, zaś w telewizji zniekształcano kontrowersyjne słowa, czyniąc je niezrozumiałymi. W Stanach, gdzie wszystko to miało miejsce płytka ukazała się wcześniej niż w Anglii, a to z powodu niespodziewanego i ogromnego powodzenia na brytyjskim rynku ich płytki E.P."Got Live, If You Want It" nagranej w czasie ich marcowej trasy koncertowej po Wyspie przez dźwiękowca Guyn Johnsa, który trzymał mikrofony na wysięgniku nad balkonami sal, gdzie zespół występował. W związku z tym na płytce tej bardziej słychać nieustanny ryk i wrzask rozszalałej z zachwytu publiczności niż muzykę grających Stonesów. Z pewnością nagrania te wiernie oddawały atmosferę towarzyszącą występom grupy, i pewnie o to chodziło, bo płyta dotarła aż do siódmego miejsca listy sprzedaży singli! Dopiero po wybrzmieniu sukcesu tej płyty, pod koniec sierpnia, wydano w Anglii "Satisfaction", gdzie cieszyła się równie wielkim powodzeniem, jak i na świecie.
Kontrowersje były w tych (a również i późniejszych) czasach cechą charakterystyczną zespołu, z pewnością tak chcieli i budowali sobie obraz zbuntowanych, źle wychowanych, nieobyczajnie zachowujących się młodzieńców. Nauczycielom w Zjednoczonym Królestwie narazili się noszeniem super obcisłych, rurkowatych sztruksowych spodni, które ci (nauczyciele) jako rozwiązłe zakazywali nosić uczniom i piętnowali rodziców, którzy na to dzieciom pozwalali. 19 marca 1965 roku branżowy magazyn "Tailor And Cutter" ("Krawiec i krojczy") zamieścił gorący i całkiem serio apel do Stonesów (noszących głównie golfy i koszule rozpięte pod szyją) by czasami łaskawie chcieli założyć krawaty i uratowali tym samym ich wytwórców przed niechybną katastrofą finansową! 22 lipca Mick Jagger, Keith Richard i Bill Wyman zapłacili karę po 5 funtów od łebka za robienie siusiu w miejscu publicznym (na ścianę przy stacji benzynowej). Jeszcze w kwietniu Bill Wyman w trakcie skandynawskiej trasy koncertowej w Odense w Danii został porażony prądem 220 V i stracił przytomność na estradzie, w trakcie trwania koncertu, zaś 3 grudnia Keithowi Richardowi przytrafiło się to samo na estradzie w Sacramento w Kalifornii. We wrześniu zaś żona Billa Wymana w odruchu szczerości i frustracji napisała dla angielskiego tygodnika muzycznego "Disc" zwierzenia zatytułowane "My Life As A Stone's Wife" czyli "Moje życie jako żony Stonesa". Muzycznie natomiast ich kolejny long play "Out Of Our Heads", ELVISnagrany całkowicie w Stanach doszedł do drugiego miejsca lista wstrzymany przez popularną, rodzinną płytę ze ścieżką dźwiękową z filmu "Sound Of Music". W listopadzie nowy przebój "Get Off Of My Cloud" utrzymany w nastroju zwycięskiej "Satysfakcji" szybko zdobył pozycję lidera po obu stronach Atlantyku. W grudniu czytelnicy "New Musical "Express" wybierają "Satisfaction" singlem roku!

THE BAETLES - NOWE PRZEBOJE
Tymczasem w przeciwieństwie do kontrowersyjnych Stonesów znacznie "grzeczniejsi" Beatle również znakomicie rozwijają się muzycznie co idzie w parze z sukcesami komercyjnymi. W 1965 roku wszystkie wydane singlowe przeboje umieścili na pierwszych miejscach zarówno w Stanach, jak i w Anglii. W stanach były to: "Eight Days A Week", w marcu przez dwa tygodnie numer 1, w maju "Ticket To Ride" przez tydzień, we wrześniu "Help!", piosenka z ich najnowszego filmu, trzy tygodnie na czele listy, wreszcie "Yesterday", w październiku numer 1 przez cztery kolejne tygodnie. Piosenka ta została wydana na singlu w Wielkiej Brytanii dopiero w 1976 roku, a była to pierwsza piosenka jednego Beatla - Paula nagrana z jego głosem i gitarą oraz kwartetem smyczkowym złożonym ze studyjnych muzyków. Nagrana w początku czerwca 1965 roku na drugą stronę long play'a "Help!", zawierającego piosenki nie śpiewane na filmie. Według prestiżowej Księgi Rekordów Guinessa było to pierwsze z ponad dwóch i pół tysiąca wykonań tego utworu, co czyni go najczęściej nagrywana kompozycją muzyki rozrywkowej w historii!
W Anglii w 1965 roku przebojami The Beatles były: w kwietniu i w maju "Ticket To Ride" pięć tygodni numer jeden, w lipcu i sierpniu "Help" przez cztery tygodnie numer 1, i wreszcie dwustronny singiel z piosenkami "Day Tripper"TOM JONES i "We Can Work It Out" numer 1 od 11 grudnia 1965 roku przez pięć tygodni do 8 stycznia 1966 roku. Jeśli dodać do tego ogromny sukces komercyjny, jak i wśród wybrednej krytyki filmowej oraz płyty z piosenkami z tego filmu (numer 1 po obu stronach Atlantyku), odznaczenie wysokimi orderami M.B.E. przez królową Elżbietę II w jej urodziny całej Czwórki, ślub Ringa z Maureen Cox, później urodziny ich pierwszego syna, Zaka Starkey, koncert na nowojorskim stadionie Shea z nowym, plenerowym rekordem frekwencji (ponad 56 000 widzów!) to można ocenić ten rok jako bardzo dla nich dobry.
W dniu 27 sierpnia kwartet, odpoczywając w trakcie trasy koncertowej, spotkał się jeden, jedyny raz z samym Elvisem Presley'em w jego domu na Perugia Way w ekskluzywnej dzielnicy Hollywood. Spotkanie było ściśle prywatne, bez dostępu dla mediów. Pozostały po nim jedynie amatorskie zdjęcia robione przez osoby towarzyszące spotkaniu. Gwiazdy - Giganci sceny muzycznej trochę rozmawiali, pogrywali na instrumentach i podśpiewywali do puszczanych płyt, żartowali, ale nic z tego spotkania nie wyniknęło, bo wyniknąć nie mogło. Elvis, którego tytuły ostatnich filmów mówią same za siebie ("Tickle Me" - "Połaskocz mnie", "Paradise Hawaiian Style" - "Raj w hawajskim stylu", "Harem Scarum" czy "Girl Happy") a i produkcje muzyczne czyli piosenki też niczym się nie wyróżniają, a jego przebój numer 1 w Wielkiej Brytanii z 1965 roku "Crying In The Chapper" nagrany w 1960 roku, a opublikowany po pięciu latach wykazywał wyraźnie jak wielkość "Króla" zmalała. Dla kontrastu, liverpoolskie młodziaki miały świat u swych stóp, dojrzewali i rozwijali się muzycznie, o czym świadczył m.in. grudniowy, wspaniały long play "Rubber Soul" ("Gumowa dusza"). Trzeba tu koniecznie dodać, że udział w brytyjskim rynku muzycznym w latach ich największych sukcesów był tak ogromny, że ilośćELVIS sprzedanych płyt zespołu była równa pozostałej produkcji brytyjskiego przemysłu muzycznego!
Cząstką tego przemysłu był 25-letni Walijczyk, były górnik Thomas Woodward, znany światu jako Tom Jones, którego drugi singiel "It's Not Unusual" stał się ogromnym, światowym sukcesem, rozpoczynając znakomitą karierę trwającą z powodzeniem do dnia dzisiejszego.

A CO NA TO AMERYKA?
Ameryka pomału budziła się z muzycznego letargu i oszołomienia po niespodziewanej, ale jakże skutecznej "Brytyjskiej inwazji" i zaczęła wreszcie na nią reagować.
Znakomity Bob Dylan zaskoczył i oburzył folkowych ortodoksów występując na festiwalu tej muzyki w Newport z zespołem grającym na instrumentach elektrycznych a niezadowolona publiczność przez ponad dwadzieścia minut buczała z niechęci, zagłuszając występ. Fani folka nie życzyli sobie infiltracji ich muzyku przez rock'n'rollowe instrumentarium. Aby ich udobruchać Dylan pozostał na scenie sam i wykonał kilka akustycznych piosenek. Tymczasem jego elektryczny album "The Freewheelin' Bob Dylan" odniósł kolosalny sukces komercyjny, po obu stronach Atlantyku. 15 czerwca artysta nagrał piosenkę "Like A Rolling Stone", sześciominutowy utwór, w nagraniu którego swych talentów użyczyli: Al (Alice) Cooper, grając na organach i Mike Bloomfield na gitarze. Utwór stał się pierwszą złotą płytą piosenkarza dochodząc do 2 miejsca w Stanach i 4 w Anglii. W październiku nagrał świetną płytę "Highway 61 Revisited" z dylanowskimi, poetyckimi tekstami i ostrą, dynamiczną rockowa muzyką. Album doszedł do amerykańskiego trzeciego i brytyjskiego czwartego miejsca list sprzedaży płyt długogrających. Tak oto narodził się folk-rock.BYRDS
W czerwcu 1965 biała, kalifornijska grupa, właśnie folk-rockowa The Byrds brawurowo zaśpiewała dylanowską kompozycję "Mr Tambourine Man" podbijając najpierw rodzimą, a kilka tygodni później brytyjską publiczność. Jim McGuin i jego dwunastostrunowa gitara Rickenbacker, na której zagrał przewodni motyw utworu do dziś może spowodować dreszcz wzruszenia u słuchacza. Drugim, niestety ostatnim tak wielkim, przebojem The Byrds była kompozycja Pete Seegera "Turn! Turn! Turn!" ze słowami zaczerpniętymi z biblijnej Księgi Eklezjastów, które autor mistrzowsko zaadoptował ozdabiając przepiękną melodią. Uczyniło to z tego utworu piosenkę o najstarszych słowach w historii muzyki rockowej. Członek The Byrds, David Crosby dodał aranżację, kilka harmonicznych wstawek i po około pięćdziesięciu nagraniach wybrano z nich materiał na ostateczną wersję singlową.
Wielką i zasłużoną popularnością cieszyła się w 65 roku kompozycja Phila Spectora, Barrry Mana i Cynthii Weil , znakomita i monumentalna "You've Lost That Lovin' Feelin" w doskonałej interpretacji The Righteous Brothers, którzy nadali nowe znaczenie terminowi "Blue Eyed Soul" ("niebieskooka muzyka duszy").
W świetnej formie znajdowała się detroicka, czarna, podbijająca jednak całą Amerykę Tamla-Motown ( w tym czasie nie wolno było, decyzją szefa, zamieszczać na okładkach ich płyt zdjęć czarnoskórych wykonawców, aby nie demaskować ich, przed nie zawsze przychylną kolorowym artystom publicznością). Na czołowe miejsca list przebojów trafiały takie piosenki jak: SONNY I CHER"My Girl" napisana przez Williama "Smokey" Robinsona, a wykonana przez męski kwintet wokalny, jedną z większych gwiazd wytwórni - The Temptations, "Stop! In The Name Of Love" czy "Back In My Arms Again" i "I Haer A Symphony" przeboje numer jeden żeńskiego tria The Supremes tylko z 1965 roku czy brawurowo wykonana "I Can't Help Myself (Sugar Pie Honey Bunch)" męskiego kwartetu wokalnego The Four Tops, który występował w niezmienionym składzie przez ponad trzydzieści lat! W ich pierwszym przeboju numer jeden wymienionym wyżej "I Can't..." w dwie minuty i czterdzieści pięć sekund podają perfekcyjna definicję co to takiego "Motown Sound", legendarne brzmienie Motown.
14 sierpnia 1965 roku był szczęśliwym dniem dla duetu, który tworzyli Salvatore Phillip Bono i Cherylin Saskian La Pierre, trzydziestoletni kompozytor ("She Said Yeah" wykonywana przez Larry Williamsa, później przez Stonesów, czy "Neadles And Pins" napisana dla Jackie DeSahmon, przemieniona w światowy przebój przez zespół The Searchers) i "człowiek do wszystkiego" producenta Phila Spectora i szesnastoletnia dziewczyna, chcąca być piosenkarką. Sonny napisał piosenkę w ich domu w Laurel Canyon i doprowadził do szybkiego nagrania dla wytwórni Atlantic, ale jej szef Ahmet Ertegun był przekonany, że druga z nagranych przez duet piosenek "It's Gonna Rain" jest prawdziwym przebojem i w żaden sposób nie dał się Sonny'emu przekonać. Ten zdesperowany zaniósł piosenkę "I Got You Babe" zaprzyjaźnionemu dyrektorowi stacji radiowej KHJ w Hollywood, który, pod warunkiem wyłączności obiecał nadawać ją co godzinę, Sonny oczywiście się zgodził, a piosenka wkrótce podbiła Amerykę królując na pierwszym miejscu listy przez kolejne trzy tygodnie!
Jeszcze o jednym amerykańskim przeboju chciałbym wspomnieć, a mianowicie o utworze "Eve Of Destruction" ("Wigilia Unicestwienia"), protest songu śpiewanym dramatycznym, zachrypniętym głosem przez Barry McGuire'a, śpiewającego wcześniej wiodącym głosem w folkowym zespole "New Christy Minstrels" pod kierownictwem muzycznym Randy Sparksa takie przeboje jak "Green, Green" czy "Saturday Night", skomponował również znakomity przebój "Greenback Dollar" dla folkowego Kingston Tria. Jako jeden z pierwszych wykonawców podpisał kontrakt z właścicielem nowej wytwórni płytowej Dunhill Records, Lou Adlerem, co więcej przyprowadził do niego wielce obiecujący kwartet damsko-męski The Mamas & The Papas, z którymi właściciel również podpisał kontrakt, zauroczony ich pięknym, harmonicznym śpiewem. Niestety, po wielkim sukcesie zdolny piosenkarz rozpłynął się gdzieś w codzienności i wszelki słuch o nim zaginął, w przeciwieństwie do jego przyjaciół "Mamuś i tatusiów".
Jak z opisanych tu przykładów wynika, muzyka w 1965 roku miała się znakomicie.
To samo można powiedzieć o filmie. Najbardziej kasowym filmem roku w Wielkiej Brytanii był disneyowski "Mary Poppins" aktorsko-animowany ze znakomitą angielska aktorką Julie Andrews, na drugim miejscu uplasowała się beatlesowska komedia muzyczna "Help!".
Największe uznanie w oczach członków Amerykańskiej Akademii Filmowej znalazły "Dźwięki muzyki", "The Sound Of Music" reżyserii Roberta Wise jako najlepszy film roku i nagrodzony drugim Oscarem za reżyserię. Najlepszym aktorem 1965 roku Akademia ogłosiła Lee Marvina za brawurowo zagrana rolę kowboja-pijaka w zabawnej komedii Elliota Silversteina "Cat Ballou" ("Kasia Ballou"), zaś Oscar dla najlepszej aktorki przypadł młodziutkiej, uroczej angielce Julie Christie za tytułową rolę w filmie angielskim reżyserii Johna Schlesingera "Darling". Najlepszą filmową piosenką roku wybrano przepiękną "The Shadow Of Your Smile" Mandela i Webstera z filmu "The Sandpiper".
Najpopularniejszym albumem po obu stronach Atlantyku okazał się ten sam long play, mianowicie "Beatles For Sale", grupy The Beatles!



Najpopularniejszymi singlami roku w USA były:

    1. (I Can't Get No) Satisfaction - The Rolling Stones 4 tygodnie nr 1
    2. Yesterday - The Beatles 4 tygodnie nr 1
    3. Tyrn! Turn! Turn! - The Byrds 3 tygodnie nr 1
    4. Mrs. Brown You've Got A Lovely Daughter - Herman's Hermits 3 tygodnie nr 1
    5. I Got You Babe - Sonny & Cher 3 tygodnie nr 1.
    A w Anglii, ku zaskoczeniu nastoletnich mieszkańców Wyspy na pierwszym miejscu znalazła się piosenka:
    1. Tears - Ken Dodd az 5 tygodni nr 1
    2. The Carnival Is Over - The Seekers 3 tygodnie nr 1
    3. Help! - The Beatles 3 tygodnie nr 1
    4. Ticket To Ride - The Beatles 3 tygodnie nr 1
    5. I'm Alive - The Hollies 2 tygodnie nr 1.

Do poczytania i posłuchania w kolejnym nie mniej fascynującym 1966 roku!

                                    Tadeusz Rusinek
 

uwaga