Fonosfera
   << FONOSFERA - strona główna  

Na Świecie - rok 1962 

 

W lutym 1962 roku Amerykanin, major John Glenn stał się drugim w historii człowiekiem, który odbył podróż kosmiczną. Wyleciał on w przestrzeń pozaziemską statkiem "Mercury", okrążył kulę ziemską trzy razy, o dwa razy więcej niż pierwszy człowiek w kosmosie, Jurij Gagarin.
W Afryce Południowej na pięć lat uwięziono młodego bojownika o rasowe równouprawnienie Nelsona Mandelę, a w Izraelu skazano na śmierć i powieszono hitlerowskiego zbrodniarza Adolfa Eichmanna.

W maju tego roku ostatecznie przestały jeździć po Londynie trolejbusy, zaś znakomita brazylijska maszyna piłkarska po raz drugi triumfowała na mistrzostwach świata w piłce nożnej.

Marylin Monroe, wspaniała aktorka i sex symbol wolnego świata zmarła na skutek przedawkowania środków nasennych. Miała zaledwie 36 lat i już za życia była legendą.

16 października szpiegowski samolot amerykański U-2 wykrył na Kubie prawie zainstalowane sowieckie rakiety średniego zasięgu. Amerykanie natychmiast zarządzili blokadę morską wyspy i zażądali od Rosjan wycofania rakiet. Obydwie strony postawiły w stan najwyższej gotowości bojowej atomowe siły strategiczne, co sprowadziło świat na krawędź wojny nuklearnej. Rosjanie, jak zwykle wszystkiemu zaprzeczali, jednak na skutek stanowczego działania Amerykanów, wycofali swe rakiety i płynące z dalszymi rakietami statki i okręty na Kubę, w zamian za gwarancję bezpieczeństwa i wycofanie amerykańskich rakiet z Turcji. Był to niewątpliwie najpoważniejszy kryzys międzynarodowy po drugiej wojnie światowej. Pamiętam napiętą i nieprzyjemną atmosferę, która była wszechobecna... Moja mama, na przykład, miała zawartą dość niecodzienną umowę z zaprzyjaźnioną kierowniczką pobliskiego sklepu spożywczego (a trzeba pamiętać o wojennej psychozie i wykupywaniu wszystkiego ze sklepów: cukru, zapałek, świec, baterii elektrycznych i wszelkiego rodzaju konserw spożywczych), otóż zapasy mięsnych puszek, które mamie udało się kupić, w razie gdyby wojna nie wybuchła, mogła zwrócić do sklepu i odzyskać pieniądze. O ile pamiętam, mimo tego, że wojna szczęśliwie nie wybuchła, puszki zjedliśmy, bo w siermiężnej, socjalistycznej gospodarce i handlu, ciągłych brakach na rynku, wojna - wojną, a w czasie kolejnej mięsnej posuchy konserwy bardzo się przydały i zostały co do jednej zjedzone!

Gdzie jest rock and roll.

Tymczasem rock'n'roll nadal znajdował w letargu i zastępowany bywał bardziej lub mniej skomercjalizowanym i ciekawym popem, nowymi próbami odrodzenia nurtu folk, czy powstaniem muzyki surfowej na zachodnim wybrzeżu Stanów.

Gdyby nie dalsze, jakże poważne wydarzenia przeszedłby niezauważonym fakt, że liverpoolski, nikomu jeszcze wtedy nie znany kwartet wokalno - instrumentalny The Beatles w dniu pierwszego stycznia odbył przesłuchanie i próbne nagrania w studiu wielkiej brytyjskiej wytwórni Decca Records. Niejaki Mike Smith nadzorował sesję i był pod wielkim wrażeniem tego, co zobaczył i usłyszał. Jednak jeden z szefów wytwórni Dick Rowe miał podjąć ostateczną decyzję, po wysłuchaniu taśm w marcu odrzucił grający i śpiewający zespół i możliwość podpisania z nim kontraktu. Na to miejsce zaangażował grupę Brian Poole & The Tremoloes, co dało mu wątpliwy tytuł do sławy, jako: "człowiek, który przegonił The Beatles".

Epoka Cliffa Richarda.

Na brytyjskim rynku muzycznym nadal królował Cliff Richard i zespół The Shadows, który po wielu zmianach personalnych nadal znajdował się u szczytu formy i nagrywał przebój za przebojem, jak np. "Wonderful Land" ich czwarty milionsekler (najpopularniejszy singiel 1952 roku w Wielkiej Brytanii) kompozycja Jerry'ego Lordana z przepięknymi smyczkami zaranżowanymi przez Norriego Paramora, oraz dynamiczny "Dance On". Ich single, long play'e były ogromnie popularne na wyspie, jak i na całym kontynencie, także w Polsce. W czasie swej trzydziestoletniej kariery byli niewątpliwie jednym z popularniejszych zespołów w historii muzyki rozrywkowej. W rodzimej Anglii mieli aż 32 przeboje , z czego pięć numer 1, a aż sześć sprzedanych w ponad milionie egzemplarzy! Dwadzieścia ich long play'i cieszyło się podobnymi sukcesami, cztery z nich były albumami numer 1, zaś dwa sprzedano w ponad milionowym nakładzie!

Wydawało się, że mają ogromną szansę, jako grupa instrumentalna zrobić karierę w Stanach Zjednoczonych (gdzie, wtedy nie bardzo lubiono śpiewających Anglików), ale los chciał inaczej i tak się nie stało, a pierwszą brytyjską grupą, która dotarła do szczytu amerykańskiej listy przebojów była The Tornados, grupa stworzona przez młodego, 29-letniego producenta i innowatora, ex inżyniera studyjnego Joe Meeka. Na początku roku dał ogłoszenie do gazet, że szuka muzyków do zespołu instrumentalnego. Ze zgłaszających się muzyków wybrał odpowiadających mu pięciu i wysłał ich w trasy koncertowe, najpierw z bardzo popularnym wokalistą Johnem Leytonem, później wynegocjował bardzo korzystny kontrakt z Deccą i wysłał w trasę koncertową ze znanym i lubianym Billym Furym.

Tak nim wstrząsnął fakt wystrzelenia przez Amerykanów pierwszego satelity telekomunikacyjnego świata, i pierwsza transatlantycka transmisja telewizyjna ze Stanów do Europy 23 lipca 1969 roku, że poczuł nieodparte niczym pragnienie skomponowania utworu z tej historycznej i przełomowej okazji. Gdy skończył proces twórczy pisania utworu wezwał zespół z trasy, aby w najbliższy weekend zjawili się w Północnym Londynie, w jego studiu na Holloway Road. Muzycy karnie się zgłosili, w ciągu godziny pracowali nad aranżacją utworu, a w kolejnej pół godziny utwór był już nagrany, w październiku i listopadzie (okupował przez kolejne pięć tygodni) pierwsze miejsce na brytyjskiej liście przebojów, na której pozostawał dalsze dwadzieścia tygodni. W grudniu był amerykańskim przebojem numer jeden przez trzy tygodnie, będąc w sumie 16 tygodni na liście. Zarówno satelita, jak i do dziś popularny utwór nazywał się oczywiście "Telstar".

Wracając do Cliffa Richarda, to jego film "The Young Ones" (wyświetlany w Polsce pod tytułem "Chcemy się bawić") był drugim najbardziej kasowym filmem roku w Wielkiej Brytanii (pierwsze były świetne, dramatyczne i widowiskowe "Działa Nawarony"), zaś znakomita, tytułowa piosenka z tego filmu weszła na 1 miejsce listy przebojów 12 stycznia 1962 roku w pierwszym tygodniu po ukazaniu się w sprzedaży! Było na nią aż 524000 zamówień przed publikacją, co stanowiło absolutny rekord tych czasów! Do marca sprzedano ponad milion egzemplarzy tej płyty. To niewątpliwie jeden z największych Cliffowych przebojów i sukcesów. Piosenka była również na czele list przebojów w Indiach, Australii, Nowej Zelandii, Południowej Afryce, Irlandii, Danii i Belgii. Płyta długogrająca ze ścieżką dźwiękową z tego filmu zdetronizowała elvisowy album filmowy "Blue Hawaii, na sześć tygodni, ale po nich płyta Elvisa jeszcze raz odzyskała prowadzenie. W lutym Cliff zostaje wybrany drugi raz z rzędu wokalistą roku w ankiecie popularnego "New Musical Express", zaś w marcu otrzymuje nagrodę Variety Club of Great Britain jako osobowość świata rozrywki roku.

Przepiękna ballada z repertuaru Peggy Lee "I'm Looking Out The Window" jest kolejnym przebojem piosenkarza, dalej następują: "Do You Wanna Dance" z repertuaru Bobby Freemana i rock Jerry Lee Lewisa "It'll Be Me".

21 września artysta leci do Stanów Zjednoczonych, by wystąpić we wpływowym i popularnym programie telewizyjnym "Ed Sullivan Show", niestety, bez specjalnego sukcesu u amerykańskich widzów. Dopiero następni goście z Wyspy wstrząsną młodą Ameryką i jej muzyką gruntownie i od podstaw!

W lecie 1962 roku Cliff mógł się poczuć nieco zagrożony przez starszego o trzy lata 25 letniego przybysza z Australii - Franka Ifielda, którego rodzice, Anglicy z Coventry wyemigrowali po wojnie do Australii, tam piętnastoletni Frank zaczął karierę piosenkarską w australijskim przemyśle rozrywkowym, z natury rzeczy i położenia geograficznego znajdującym się nieco na uboczu świata. Był pierwszym piosenkarzem, który wystąpił w oficjalnie otwartej telewizji w Sydney, miał swe własne programy telewizyjne i radiowe, na drugiej półkuli, gdy w 1959 roku zdecydował się na powrót do rodzinnej Wielkiej Brytanii i tu kontynuować karierę. Szybko udało mu się podpisać kontrakt z wytwórnią Columbia Records, która wydała cieszącą się umiarkowanym powodzeniem piosenkę "Lucky Devil", reprezentując Anglię zajął drugie miejsce w konkursie piosenki Eurowizji. Tak dobrze zapowiadająca się kariera urwała się równie szybko, jak się zaczęła i dryfowała do nikąd, aż Norrte Paramor pomógł zdolnemu Frankowi, i jak ojciec Connie Francis cztery lata wcześniej sięgnął do pudła ze starymi nutami, skąd wyciągnął piosenkę Victora Schertzingera ze słowami słynnego Johny Mercera z 1942 roku z filmu "The Fleet's In", w którym występowali: orkiestra Jimmy Dorseya, Dorothy Lamour, Bob Eberly i Helen O'Connel zatytułowana "I Remember You". Obdarzony czystym, pełnym barytonem piosenkarz dodał do tego jodłowanie, dzięki czemu zabrzmiało to "I Remember Yoo-Hoo". I tak narodziła się gwiazda pierwszej wielkości! Piosenka od 26 lipca, przez siedem tygodni znajdowała się na pierwszym miejscu listy przebojów, na której była w sumie przez jedenaście tygodni. W samej Wielkiej Brytanii sprzedano jej, oczywiście ponad milion egzemplarzy!

Na następny przebój piosenkarza wybrano jeszcze starszą, bo pochodzącą z 1928 roku piosenkę Cliffa Frienda ze słowami Irvinga Millsa "Lovesick Blues", która 8 listopada 1962 roku zajęła czołowe miejsce na liście, i znajdowała się na niej kolejne pięć tygodni! 21 lutego 1963 roku countrowo brzmiąca "Wayward Wind" z repertuaru Gogi Grant (jej przebój nr jeden z 56 roku) ląduje na pierwszej pozycji na kolejne trzy tygodnie! Tym samym udała się Frankowi Ifieldowi trudna sztuka - trzy kolejne piosenki zostały przebojami numer jeden! Przed nim tylko Elvis dokonał tego wyczynu, a i do dziś lista wykonawców, którzy to osiągnęli jest nadzwyczaj krótka i ekskluzywna!

Tymczasem po drugiej stronie Atlantyku wielka była konieczność i znaczną zdobywały popularność śpiewające panie, panny i dziewczęta: Shelley Fabares i jej uroczy przebój nr jeden "Johny Angel", Connie Francis i jej "Don't Break The Heart That Loves You" czy "Second Hand Love", dynamiczna Little Eva i taneczny "The "The Loco-Motion", Brenda Lee i jej przepiękna, niezapomniana ballada "All Alone Am I", kompozytorka Carole King i jej debiut wykonawczy, wpadająca łatwo w ucho "It Might As Well Rain Until September", Marcie Blane i jej zdecydowana "Bobby's Girl", aktorka-piosenkarka Connie Stevens "Why'd You Wanna Make Me Cry", Joannie Sommers i bardzo udana "Johny Gets Angry", Linda Scott "Yessiree", czy zupełnie zapomniana Cathy Caroll "Poor Little Puppet", controwa Skeeter Davis i przecudna, tragiczna "The End Of The World", czy była tancerka kabaretowa, czarnoskóra Ketty Lesteri jej brawurowe, porywające i wspaniale brzmiące do dziś "Love Letters", by wymienić tylko te najważniejsze.

Neil Sedaca - pasja i talent.

Urodzony 13 marca 1939 roku w średnio ciekawej dzielnicy Nowego Jorku - Brooklynie Neil Sedaca od dziewiątego roku życia uczył się gry na fortepianie. Ta pasja i umiejętność zetknęła go z o siedem lat starszym autorem tekstów piosenek Howardem Greenfieldem, z którym w 1952 roku napisał swą pierwszą piosenkę "My Life Devotion". W 1955 roku ich prawie rock'n'rollowa ballada doo-wop "Mr Moon" odnosi sukces na konkursie szkolnych talentów w szkole Neila, do której chodzi również Carol Klein, z którą młody człowiek mocno sympatyzuje, a która kilka lat później będzie bardzo znaną kompozytorką i piosenkarką - Carole King.

W 1957 roku osiemnastoletni młodzieniec dostaje stypedium w klasie fortepianu w słynnej nowojorskiej Julliard Shool of Music, rekomendowany osobiście przez wielkiego pianistę Arthura Rubinsteina, który kilka miesięcy wcześniej był jurorem w konkursie fortepianowym szkoły Lincoln High i zdecydował o zwycięstwie w nim Neila Sedaki, Studiowanie i granie muzyki poważnej nie ma wpływu na zainteresowanie Neila muzyką rozrywkową. Ciągle komponuje z Greenfieldem nowe piosenki, niestety, bez większego sukcesu. Aż we wrześniu 1958 roku sama Connie Francis nagrywa ich piosenkę "Stupid Cupid" (napisaną z myślą o Shepherd Sisters) odnosząc nią spory sukces (nr 14 w Stanach, nr 1 przez sześć tygodni w Anglii!). W grudniu tegoż roku po wysłuchaniu kompozycji przyjaciół "The Diary" Stewe Scholes, producent podpisuje kontrakt z Neilem dla wytwórni R.C.A., dla której łowi młode talenty. W lutym 1959 roku piosenka dochodzi do czternastego miejsca listy, następne nagranie ostry, rockowy kawałek "I Go Ape" dochodzi zaledwie do 42 miejsca, a wiele stacji radiowych zabrania jego nadawania, zaś za oceanem, w Anglii dochodzi aż do dziewiątej pozycji. Bardzo zajęty sesjami nagraniowymi, komponowaniem, i nadal studiujący poważne granie w Julliard Sedaka, zagrał na pianinie w odnoszącej wielki sukces po obydwu stronach Atlantyku piosence "Dream Lover" Bobby'ego Darina. W grudniu 1959 roku piosenka poświęcona wielkiemu uczuciu artysty do Carol Klein "Oh Carol" staje się jego sztandarową kompozycją i kolosalnym przebojem, zarówno w Stanach, jak i w Anglii, nie wspominając o Polsce.

W latach 1960-62 ten zdolny kompozytor i wykonawca nagrywa własne piosenki, stające się jedna po drugiej przebojami: "Stairway To Heaven", "Callendar Girl", Little Devil", czy nieśmiertelna "Happy Birthday Sweet Sixteen" oraz "marszowa" "King Of Clowns", by wymienić tylko te najważniejsze. W połowie 1962 roku zabrał się za komponowanie nowej piosenki, ale Howard Greenfield nie był specjalnie nią zachwycony, Neil dopracował więc kompozycję, Greenfield ja zaakceptował i nastepnęgo dnia "Breaking Up Is Hard To Do" miała być nagrana, ale Neil miał ciągle uczucie, że czegoś mu w tej piosence brakuje. W środku bezsennej nocy zadzwonił do swego aranżera Allana Lorbera, aby wyśpiewać mu do słuchawki telefonicznej właśnie wymyślone słowa: "down-doo-be-doo-down-down,comma,comma", które stały się nieśmiertelnymi słowami - symbolami rock'n'rolla! Piosenka stała się 11 sierpnia 1962 roku przebojem numer jeden w USA, sprzedano jej ponad milion egzemplarzy. W Anglii doszła do siódmej pozycji, była przebojem w całej Europie, która zgodnie wyśpiewała "comma,comma,down-doo-be-doo-down-down". W Polsce Neil Sedaka też był bardzo popularny i lubiany przez młodzież, która z braku płyt kupowała w dużych ilościach tzw. "pocztówki dźwiękowe" czystej wody prapiractwo, gdzie o jakiejkolwiek jakości dźwięku nie można było mówić! Oprócz wyżej wymienionych wielką popularnością cieszyła się u nas piosenka Neila Sedaki "One Way Ticket", którą zaśpiewała po polsku znana piosenkarka Helena Majdaniec.

Twist czy folk.

W USA twist, oraz jego niezliczone mutacje o coraz dziwniejszych nazwach był ciągle tańczony, zaś młodzi studenci z tzw. "campusów" czyli miasteczek studenckich leżących w pobliżu uniwersytetów zwracali się coraz bardziej zbiorowo i intensywnie ku folk music - amerykańskiej muzyce ludowej, która istniała, jak sama nazwa wskazuje od zawsze. Dla młodych intelektualistów ważne było to, że nie była Andy Williamsami, Mitchami Millerami, czy Doris Dayami, których słuchali ich rodzice, ale nie była też rock and rollem! Była na serio i śpiewano w niej o rzeczach ważnych i poważnych! Bywała też politycznie niepoprawną (lewicujący Pete Seeger). Wytwórnia Folkways wydała w 1953 roku sześciopłytową antologię tej muzyki, na której znalazły się zapomniane śpiewy: Carter Family, Mississipi Johna Hurta, Blind Lemona Jeffersona i Memphis Jug Band. Wytwórnia stale powiększała swą ofertę, publikując nagrane przez siebie w zapadłych kącikach Stanów ludowych trubadurów autorów i ciekawych interpretatorów tradycyjnych czy własnych kompozycji, oraz wznawiając dawno zapomniane, stare nagrania, które przypominały i przywracały zapomniane style i wykonawców, pozwalając młodym ludziom odkryć je na nowo. Stały się one dostepne dla całej generacji młodych muzyków i bywały dla nich fantastyczną inspiracją. Ale, z całym szacunkiem - osiemdziesięcioletni cymbaliści mogli być obiektami wielkiego zainteresowania, nawet adoracji, ze strony uniwersyteckiej młodzieży, ale nie nagrywają przebojów!

W roku 1950 odbyła się pierwsza udana próba stworzenia rzeczywistej, popularnej muzycznej alternatywy dla bardziej wykształconej klasy średniej o miejsko-przedmiejskim pochodzeniu, mianowicie zespół The Weavers, który tworzyli: Ronnie Gilbert, Lee Hays, Fred Hellerman i Pete Seeger. Ich wersja piosenki Leadbelly'ego "Goodnight Irene" aż trzynaście tygodni okupowała pierwsze miejsce na liście przebojów! Po niej nastąpiły dalsze, ze wszech miar uzasadnione sukcesy (piosenki "On Top Of Old Smokey", "So Long (It's Been Good To Know Ya)", "Kisses Sweeter Than Wine" czy zuluska "Wmoweh", ale ich zdecydowanie lewicowe poglądy poważnie kolidowały z erą senatora McCarty'ego i działalnością jego osławionej komisji do badania działalności antyamerykańskiej. Na skutek silnych nacisków natury politycznej wytwórnia American Decca, dla której kwartet nagrywał zerwała z nimi kontrakt, i muzyka folk musiała zejść do podziemia.

Dopiero wielki sukces zespołu The Kingston Trio i tworzących je trzech kalifornijskich studentów z San Francisco: Boba Shane i Nicka Reynoldsa z Menlo Colledge i Dave Guarda z pobliskiego Stanford University w 1958 roku, początkowo ich debiutanckiej płyty długogrającej, a następnie wymuszonej przez młodą publiczność publikacji na małej płytce najpopularniejszej piosenki z albumu "Tom Dooley" przyniósł początek wspaniałego odrodzenia i rozwoju tej muzyki!

Po ich sukcesie inne studenckie, folkowe grupy wyroiły się jak przysłowiowe grzyby po deszczu i również zdobywały ogromne powodzenie. Najważniejsze to: The Brothers Four, The Highway Men, The Limeliters, Gateway Trio, Cumberland Three, czy The Journeymen. Za ich główną wadę można uznać fakt, że ich podejście do muzyki ludowej było zbyt akademickie.

Z drugiej strony młoda studentka z Bostonu Joan Bayez i jej bezpretensjonalne traktowanie i interpretacja tradycyjnych ludowych ballad, śpiewanych czystym, srebrzystym głosem z akompaniamentem własnej gitary i rejestrowanych na płytach długogrających wytwórni Vanguard były odkrywcze, głębokie i po wielu latach lekceważenia tego gatunku muzyki w Stanach prowadzały ją na należne jej miejsce. Dwa albumy "Joan Bayez In Concert" nagrane "na żywo" na festiwalach folkowych w Newport rozeszły się w ponad milionowych nakładach, co było nie lada sukcesem, zważywszy, że nie publikowano singli z pojedyńczymi piosenkami, jak również o tym, jak wpływową i popularną stawała się ta muzyka!

A na co dzień artystka występowała na scenkach kafejek i klubów folkowych w nowojorskiej dzielnicy artystów Greenwich Village. Z czasem jej repertuar obok twórczo interpretowanej klasyki coraz częściej zawierał współczesne "protest songi" i nieraz w pięknej, poetyckiej treści i melodyjnej muzyce oponowały one przeciwko łamaniu praw człowieka, czy segregacji rasowej.
W tym samym czasie w Greenwich Village pojawia się młody buntownik, poeta i muzyk urodzony 24 maja 1941 roku w Duluth w Minnesocie jako Robert Allan Zimmerman. Od lata 1959 roku, odkąd rzucił szkołę zaczął poważnie grać i śpiewać oraz organizować i formować rozmaite zespoły muzyczne, nawet grupę rock and rollową! W swym dzienniku zanotował nawet, że odchodzi ze szkoły "by iść w ślady Little Richarda", ale tak naprawdę zapisał się na uniwersytet Minnesota. W 1960 roku jednak odszedł z uczelni, by skoncentrować się na graniu i śpiewaniu. Przez krótki okres zatrudnił się nawet jako pianista w zespole towarzyszącym Bobby'emu Vee! Od imienia poety Dylana Thomasa przybrał nazwisko Bob Dylan i w lecie 1960 roku legendarną szosą Highway 61 pojechał do Nowego Jorku, by spotkać swego mistrza muzyki folk legendarnego Woody Guthrie, który leżał od ośmiu lat sparaliżowany, to w domu, to w szpitalu w zależności od stanu słabego zdrowia. Mimo choroby mistrz przyjmuje, uczy i ma na początku jego drogi twórczej ogromny wpływ na niespokojnego i poszukującego młodzieńca, który 11 kwietnia 1961 roku dał swój pierwszy publiczny występ, otwierając koncert Johna Lee Hookera w klubie Gerde's Folk City, oczywiście w Greenwich Village. Entuzjastyczną wprost recenzję z tego występu, Dylana, nie Hookera zamieścił New York Times. Później brał udział (grając na harmonijce ustnej) w sesjach nagraniowych m.in. Harry'ego Belafonte (l.p. "Midnight Specjal") i pieśniarki folk Caroline Hester, która nagrywa płytę dla wytwórni CBS/Columbia. Producent nagrań John Hammond Sr. jest tak zachwycony młodym muzykiem i jego grą, że proponuje mu kontrakt płytowy z bardzo skostniałą pod muzycznym kierownictwem Mitcha Millera ("Sing Along With Mitch") wytwórnią. 20 października 1961 roku artysta nagrywa swój debiutancki long play zawierający surowe, nie przerobione autentyczne interpretacje tradycyjnych, ludowych piosenek. W marcu 1962 roku płyta ukazuje się na rynku, nie wchodzi jednak na listy przebojów, ale wywołuje sensację na wielkiej wtedy folkowej scenie muzycznej. Śpiewane dziwnym, niepokojącym głosem z pobrzmiewającym w folkowych nutach rock'n'rollowym rodowodem była interesującą zapowiedzią monstrualnej, światowej muzycznej kariery obiecującego, wszechstronnie uzdolnionego twórcy. Na pytanie jednego z producentów telewizyjnych, czy warto realizować cykliczną audycję poświęconą muzyce folk, i czy będzie miała wystarczającą publiczność, by pozyskać bogatego sponsora produkującego mydło, zdenerwowany Dylan odpowiedział: "my nie śpiewamy ludowych piosenek w celu sprzedawania mydła, do diabła my nawet nie kupujemy mydła!"

W tym samym, mniej więcej czasie debiutuje też na listach przebojów znakomite folkowe trio wnoszące wiele nowego do tej muzyki: Peter, Paul and Mary piosenką "If I Had A Hammer" o prawach człowieka skomponowaną przez Peeta Seegera.

Pierwszy singiel czwórki z Liverpoolu.

Tymczasem po naszej stronie Atlantyku 11 września 1962 roku wchodzą do londyńskiego studia nagraniowego czterej młodzi ludzie z Liverpoolu: John Lennon, Paul McCartney, George Harrison i świeżo pozyskany na miejsce dawnego perkusisty Pete'a Besta Richard Starkey, i nagrywają swój pierwszy angielski singiel, własne kompozycje - piosenki: "Love Me Do" i "P.S. I Love You". Dnia 5 października 1962 roku płytka zarejestrowana dla wytwórni Parlophone pod numerem R 4949 pojawiła się w sklepach, a 14 października na miejscu 49 zadebiutował na brytyjskiej liście przebojów. Był to historyczny pierwszy tydzień z ponad czterystu, które płyty The Beatles spędziły na wyspiarskich listach przebojów! Dochodząc do 17 pozycji nie stały się te piosenki wielkimi przebojami, ale dawały przedsmak niespotykanych rzeczy, które miały się wydarzyć w bardzo niedalekiej przyszłości!

W kinach angielskich w 1962 roku wyświetlano pierwszy film z przygodami superagenta Jej Królewskiej Mości 007 - Jamesa Bonda, w którego wcielił się Szkot, Sean Connery. Film zatytułowany "Dr. No" według powieści Iana Fleminga był początkiem najdłuższej, najbardziej popularnej i kasowej serii w historii światowego kina. ("World Is Not Enough").

Amerykańska Akademia Filmowa nagrodziła Oscarem za najlepszy film roku, jak również za najlepszą reżyserię "Lawrence Of Arabia", Anglika Davida Leana. Nagrodę za najlepszą role damską odebrała Anne Bancroft za kreację w filmie "The Miracle Worker" ("Cudotwórczyni") w reżyserii Arthura Penna. Oscara za najlepszą role męską otrzymał Gregory Peck za występ w filmie "To Kill A Mockingbird" ("Zabić drozda") reżyserowanym przez Roberta Mulligana. Najlepszą filmową piosenką roku uznano "Days Of Wine And Roses" Henry'ego Manciniego i Johny'ego Mercera z filmu pod tym samym tytułem.

Najlepiej sprzedawaną płytą długogrającą w USA w 1962 roku była ścieżka dźwiękowa z filmu "West Side Story", a w Anglii "The Young Ones" Cliffa Richarda i The Shadows.

W Ameryce najpopularniejszymi piosenkami tego roku były:
1. I Can't Stop Loving You - Ray Charles 5 tygodni nr 1,
2. Big Girls Don't Cry - The Four Seasons 5 tygodni nr 1,
3. Sherry - The Four Seasons - 5 tygodni nr 1,
4. Roses Are Red (My Love) - Bobby Vinton - 4 tygodnie nr 1,
5. Peppermint Twist - Part I - Joey Dee & The Starliters - 3 tygodnie nr 1,
a w Wielkiej Brytanii były:
1. Wonderful Land - The Shadows - 8 tygodni nr 1,
2. I Remember You - Frank Ifield - 7 tygodni nr 1,
3. The Young Ones - Cliff Richard & The Shadows - 6 tygodni nr 1,
4. Good Luck Charm - Elvis Presley - 5 tygodni nr 1,
5. Lovesick Blues - Frank Ilfield - 5 tygodnie nr 1.

Do spotkania w 1963 roku, wtedy dopiero będzie się działo!

Tadeusz Rusinek


uwaga