Na Świecie - rok 1958 you are my destiny 31 stycznia 1958 roku Amerykanie nareszcie otrząsnęli się z propagandowej i naukowo-technicznej porażki, jaką było dla nich wystrzelenie przez Rosjan cztery miesiące wcześniej 4 października 1957 roku pierwszego sztucznego satelity Ziemi - Sputnika, bowiem wreszcie tego dnia wysłali w kosmos swego pierwszego sztucznego satelitę - Explorera 1. Tymczasem na Ziemi był to rok, w którym rock'n'roll stał się znacznie bardziej dojrzały, i ciekawszy, bo zróżnicowany. Obok znanych i uznanych już wykonawców pojawiło się wielu młodych, utalentowanych i obiecujących piosenkarzy. Również, co ciekawe dwie megagwiazdy muzyki rozrywkowej lat 80-ych i 90-ych urodziły się tego roku. 16 sierpnia w Detroit przyszła na świat Madonna Louise Veronica Ciccione, która w drugiej połowie lat 80-ych i przez całą dekadę lat 90-ych narobiła sporo zamieszania (i jeszcze więcej pieniędzy) nie tylko swą muzyką, ale i skandalami oraz wprost perfekcyjną promocją swej osoby. Przebojem numer jeden na amerykańskiej liście przebojów była piosenka Ricka Nelsona "Poor Little Fool" (Biedna mała głuptaska). Kiedy dwa tygodnie później, 29 sierpnia w miejscowości Gary, w stanie Indiana urodził się Michael Jackson, który od dziecka, od wczesnych lat 70-ych, do końca lat 90-ych wyśpiewał (i nie tylko) swą monstrualnie wielka pozycję w światowym show biznesie na czele listy przebojów "Billboardu" znajdowała się piosenka "Little Star" (Mała gwiazda) zespołu The Elegants. I jak tu nie wierzyć w przeznaczenie i horoskop na podstawie przeboju, który znajdował się na czele listy w dniu naszego urodzenia! Niestety - nie dotyczy to osób starszych, urodzonych przed erą rock'n'rolla - jako, że ciężko znaleźć listy przebojów sprzed lat 50-ych. Tymczasem największa gwiazda piosenki tamtych (i nie tylko) lat - Elvis został zaprzysiężony i wcielony do wojska, jako zwykły szeregowy, w dniu 24 marca 1958 roku o godzinie 17.00 i otrzymał numer 533 10761. Króciutko go ostrzyżono i odwieziono autobusem do fortu Chaffee w stanie Arkansas, na wstępne wojskowe szkolenie. Zawsze podkreślano w jego biografiach, że artysta sam chciał, by potraktowano go, jak każdego innego młodego człowieka, jednak wielu przedstawicieli starego establishmentu, nienawidzącego nowej muzyki miało nadzieję, że po odbyciu służby wojskowej nawet najbardziej zagorzali zwolennicy piosenkarza zapomną o nim. Nadzieje te urealniał fakt, że idąc do wojska Elvis zostawił zaledwie osiem nagranych, niepublikowanych piosenek! Czas pokazał, jak bardzo mylili się wrogowie jego i jego talentu. Piosenki "Don't", "Wear My Ring Around Your Neck" i "Doncha' Think It's Time" zdobywały jedna po drugiej fantastyczne powodzenie, zaś long play "Elvis Golden Record" szybko uzyskuje miano złotej płyty i znajduje się aż 74 tygodnie w gronie dwudziestu pięciu najlepiej sprzedawanych płyt długogrających. Inny "weteran" rocka Charles Edward Anderson Berry, urodzony 18 października 1926 roku w San Jose, w Kalifornii, znany bardziej jako Chuck Berry po wcześniejszych sukcesach, obecnie klasykach: "Roll Over Beethoven", "Too Much Monkey Bussines", "School Day" czy "Rock And Roll Music" odniósł kolejne sukcesy w 58 roku piosenkami "Sweet Little Sixteen" i "Johny B. Goode". Jego wpływ na rozwój muzyki rockowej trudno wprost przecenić. Zdaniem wielu - lepszy kompozytor niż wykonawca, autor znakomitych rock'n'rollowych melodii i słów piosenek, perfekcyjnie oddających stany ducha i ciała oraz nastroje ówczesnych nastolatków, autor znacznej liczby gitarowych chwytów i zagrywek w swym hymnie "Rock And Roll Music", dość niedbale zrymowanych (na przykład Rockin' Band - Hurrican) strofach, którymi młodzież nie bardzo się przejmowała słysząc pierwsze słowa: "Just Give Me Rock And Roll Music" ("Dajcie mi tylko rock and rollową muzykę") I dostawali ją! "Come On, Let's Go Richie Valensa, "bony Maronie" i "Dizzy Miss Lizzy" Larry Wiliamsa, "Peggy Sue" i "Rave On" Buddy Holly'ego, "Great Balls Of Fire" i dość otwarcie erotyczną "Breathless" Jerry Lee Lewisa, czy napisany na nowo przez Little Richarda klasyk, pochodzący z domów publicznych "Keep A Knockkin, albo śpiewanie Ricka Nelsona o jego "Bee Bop Baby", czy "A Teenager Romance". "At The Hop" Danry'ego And The Juniors, którzy w innym swym przeboju deklarowali: "Rock And Roll Is Here To Stay" ("Rock And Rolla miejsce jest tu"), "Wake Up Little Suzie" braci Everly, "Dede Dinah" Frankie Avalona, piosenka tak syntetyczna, że musiała stać się przebojem, czy szczery "Summertime Blues" Eddiego Cochrana - prawdziwego rock'n'rollowca, piosenka o nastolatku, który czuje się tak udręczony przez rodziców i szefa wakacyjnej pracy, że decyduje się zaprotestować przeciwko temu u swego kogresmena, a kiedy to nie pomaga składa protest w ONZ. Wreszcie Chuck Willis, czarnoskóry piosenkarz rythm and bluesowy, który na początku kariery zmarł w wieku trzydziestu lat z powikłań choroby wrzodowej, a którego aktualnymi przebojami, o ironio były: "What Am I Living For" ("Po co ja żyję) i "Hang Up My Rock And Roll Shoes" (Odwieszam swe rock'n'rollowe buty). Jako ciekawostkę odnotujmy nagraną przez dwóch młodzieńców z Forest Hills bogatszej części dzielnicy Nowego Jorku - Qeens piosenkę "Hey Shoolgirl". Wykonawcy wystepowali jako "Tom And Jerry", i - według "Billboardu" "brzmieli jak coś pośredniego między braćmi Everly, a siostrami De John". Oczywiście "Tom And Jerry" brzmiało lepiej, niż ich prawdziwe imiona Paul i Artie, albo ich nazwiska Simon & Garfunkel, co brzmiało wtedy, jak nazwa kancelarii adwokackiej. Chłopcy mieli więcej twórczego potencjału niż ktokolwiek wtedy myślał, o czym świat miał się przekonać dopiero za siedem lat. Koniecznie chciałbym wspomnieć o karierze innego młodego człowieka urodzonego 14 maja 1936 roku w podłej dzielnicy Nowego Jorku - Bronxie, jako Walden Robert Cassotto, a znanemu światu jako Bobby Darin. Jako dziecko przeszedł groźne zapalenie stawów, co znacznie osłabiło jego serce. Lekarze ostrzegli go, że maksymalnie może dożyć trzydziestu lat. Będąc nastolatkiem rzucił szkołę by spróbować aktorstwa, komponowania i śpiewania piosenek. Bobby wybrał swój pseudonim przeglądając książkę telefoniczną Bronxu, swojej dzielnicy. Wtedy też czekała go jeszcze jedna niespodzianka. Jego rzekoma siostra Nina, z którą mieszkał powiedziała mu, że jest jego matką! Ponieważ był nieślubnym dzieckiem utrzymywała ten fakt w tajemnicy przed synem przez długie lata. W wieku dwudziestu lat po wydaniu ośmiu małych płytek, singli, które jedna po drugiej nie odnosiły najmniejszych sukcesów Bobby tracił już nadzieję, że zostało mu tak niewiele czasu, a tu nic z jego ambitnych planów nie wychodzi. Będąc przypadkiem u znanego, dość ekscentrycznego nowojorskiego disc jockey'a Murraya The K był świadkiem rozmowy telefonicznej gospodarza z jego równie dziwaczną matką - niespełnioną kompozytorką. Pani ta krzyknęła do słuchawki "Splish Splash, Take A Bath", nim syn zdołał jej cokolwiek odpowiedzieć rzuciła słuchawkę. Rozbawiony Murray powtórzył Darinowi jej słowa i... poszedł się kąpać! Bobby, któremu usłyszane słowa chodziły po głowie siadł przy pianinie i zaczął dopasowywać nutki do dziwacznego tekstu. Tak powstałą piosenkę nagrał niebawem dla wytwórni Atlantic. Szybko zdobyła ona wielkie powodzenie, dochodząc do trzeciego miejsca listy przebojów, uzyskała miano złotej płyty i stała się początkiem wspaniałej kariery wokalisty, który dożył trzydziestu siedmiu lat i po sześciogodzinnej operacji dokonywanej przez zespół znakomitych chirurgów zmarł na stole operacyjnym 20 grudnia 1973 roku. Jeśli było się fanem piosenkarza i chciało się pójść na jego pogrzeb, by pożegnać swego idola, niestety nie można było tego zrobić, gdyż nie było nigdy żadnego pogrzebu. W swym testamencie zapisał bowiem, że przeznacza swe ciało do badań i analiz medycznych! Artysta pozostawił po sobie wiele wspaniałych przebojów, oraz wiele ciekawych utworów nagranych na płytkach długogrających w różnych zmieniających się z czasem rodzajach i gatunkach muzyki - zawsze na najwyższym możliwym poziomie artystycznym. Inna zaczęta w 58 roku kariera, to pojawienie się Concetty Rosy Marii Franconnero urodzonej 12 grudnia 1938 roku, a znanej światu jako Connie Francis. Pochodziła ona z włoskiej osiadłej w Ameryce muzykalnej rodziny. W wieku trzech lat grała na akordeonie, śpiewała i w ogóle była tzw. "cudownym dzieckiem", ale w początkach kariery, jako nastolatce poszło jej jeszcze gorzej niż Darinowi, bo aż dziewięć jej nagranych małych płytek przeszło bez echa. W trakcie sesji nagraniowej "ostatniej szansy", kiedy nagrała już trzy zaplanowane do nagrania piosenki, a zostało jeszcze dwadzieścia minut czasu wykupionego studia, jej ojciec, dość despotyczny doradca i menadżer zdecydował, wbrew woli córki, że trzeba nagrać starą melodyjną piosenkę "Who's Sorry Now", a kiedy doda się jej trochę szybsze tempo powinna przynieść oczekiwany sukces. Piosenkę udało się nagrać dosłownie w ostatniej chwili, jednak minęły trzy miesiące i nic. Dopiero 1 stycznia 1958 roku Dick Clark w połowie swej bardzo wpływowej audycji tv "American Bandstand" zapowiedział, że zagra obiecującą piosenkę młodej wykonawczyni - i zagrał "Who's Sorry Now", ku zaskoczeniu samej Connie, która jak zwykle oglądała swój ulubiony program, lecz straciła już wszelką nadzieję. Piosenka zajęła czwarte miejsce na liście przebojów "Billboardu", i została uhonorowana złotą płytą. Od tej pory wszystkie jej piosenki, z wyjątkiem nagranej w lipcu 58 roku "Heartaches" /"I Miss You So" aż do roku 1965 wchodziły do pierwszej pięćdziesiątki amerykańskich przebojów! W tymże roku dwie istotne nowości techniczne zaistniały na rynku; wielkie wytwórnie całkowicie zaprzestały tłoczenia ebonitowych, tłukących się płyt granych z prędkością 78 obrotów na minutę, przechodząc całkowicie na tzw. zapis drobnorowkowy, jednocześnie firma Westrex przedstawiła całkowicie nowy system stereofoniczny, a wytwórnia Capitol zaproponowała stereofonicznie nagrane taśmy magnetofonowe, odpowiedniki long play'ów i wysokiej klasy magnetofony szpulowe do ich odtwarzania w systemie hi-fi. Oznaczało to w praktyce, że miliony Amerykanów musiało kupić te nowoczesne urządzenia do słuchania wysokiej jakości nagrań w domu. Dwa nowe gatunki muzyki młodzieżowej pojawiły się w Ameryce. Pierwszy to utwory instrumentalne, ale grane przez grupy, głównie gitarowe oraz przez solistów grających na elektrycznych gitarach, ale nie tylko. Pierwszym, gigantycznym sukcesem był utwór nazwany "Tequila" zespołu The Champs, który okupował czołową pozycję listy przebojów aż pięć tygodni! Później przyznano mu jeszcze, po raz pierwszy wydzieloną nagrodę Grammy za najlepsze wykonanie utworu rythm and bluesowego. Było też wielu innych: saksofonista altowy, aranżer i producent Bill Justis nagrał klasyczny dziś utwór "Raunchy", gitarzysta basowy Duane Eddy znany z głębokiego brzmienia swego instrumentu ("twangy guitar") nagrywa świetny "Rebel Rouser", Zaś Indianin z pochodzenia, Link Wray nagrywa wolny, jeden z ciekawszych utworów tego roku "Rumble", a weteran - perkusista Cozy Cole zdobywa powodzenie zaskakującym "Topsy Part II". Billy Vaughan, niegdyś wokalista grupy Hilltopers, teraz szef muzyczny znanej wytwórni Dot Records i dyrygent orkiestry zdobywa wielką popularność swą instrumentalną, brawurowo zaaranżowaną wersją piosenki "Sail ALOlong Silvery Moon", zaś wirtuoz fortepianu Roger Williams wraca na listy przebojów świetną interpretacją piosenki "Near You". Powodzeniem cieszą się też latynoskie rytmy, jak "Patricia" fantastycznego Pereza Prado i jego orkiestry i "Tea For Two Cha-Cha-Cha" weterana Tommy Dorseya, to w związku z szaleństwem tego nowego tańca importowanego z Kuby przez Miami na Florydzie na całe Stany. Zabawy z nowością techniczną tamtych lat - magnetofonem szpulowym i odtwarzanie nagranego głosu z większą, lub mniejszą prędkością niż dokonane nagranie dawało bardzo zabawne efekty, i zaowocowało wielką popularnością piosenkę typu "novelty" z użyciem tej techniki. Pierwszym, który z powodzeniem eksperymentował był Ross Bagdasarian, znany bardziej jako David Seville. Wymyślił on i nagrał piosenkę "Witch Doctor" (Czarownik), w której jego głos nagrany dwa razy wolniej, i odtwarzany z normalną prędkością dawał efekt zabawnego piszczenia skontrastowany z normalnym barytonem artysty. Muzykę do piosenki nagrał on dwa miesiące wcześniej, a podkładanie głosów z różną prędkością nagranych i odtwarzanych zajęło właśnie tyle czasu! Tej samej techniki użył następnie w swej "The Chipmunk Song", zainspirowany przez nieznośną wiewiórkę w parku narodowym Yosemite w Kalifornii, i stworzył postaci chipmunksów Alvina, Simona i Theodora, którzy mieli własną sobotnią poranną audycję telewizyjną od roku 58 aż do końca lat osiemdziesiątych! Sheb Wooley, piosenkarz śpiewający countrowe ballady nagrał w podobnej technice największy swój przebój, numer jeden na liście przebojów przez sześć tygodni: "The Purple People Eater" (Zjadacz różowych ludzików). Pomysł przyszedł mu do głowy, kiedy jego znajomy opowiedział mu dowcip, który jego dzieci przyniosły ze szkoły: "co ma jedno oko, jeden róg, lata i zjada ludzi?, oczywiście jednorogi, jednooki, latający zjadacz ludzi!" Sheb uznał to za dobry pomysł na piosenkę. W czasie spotkania w wytwórni płytowej M.G.M. jej szefowie odrzucili jego ballady, z których był tak dumny, a zainteresowali się czymś tak, jego zdaniem banalnym, marginalnym dowcipem "z dna beczki". W trzy tygodnie po opublikowaniu dowcip był przebojem numer jeden Ameryki! Innymi piosenkami, które wpadły w ucho i podbiły serca młodych Amerykanów, a za nimi młodym na całym nieomal świecie były: "Beep Beep" zabawna piosenka o zmiennym, przyspieszanym rytmie grupy Playmates o małym samochodziku, który ciągle dopędza i przegania Cadilaca, "Short Shorts" zespołu The Royal Teens, banalny, ale łatwo wpadający w ucho utworek, który doszedł aż do czwartego miejsca listy, nagrany właściwie przez przypadek, a skomponowany przez szesnastoletniego Boba Gaudio, później w latach 60-ych wraz z Frankiem Valli filaru słynnej grupy wokalnej The Four Seasons, "Western Movies" grupy The Olympics, w której wokalista żali się, że dziewczyna nie chce pójść z nim na randkę, gdyż całe dni spędza przed telewizorem oglądając westernowe seriale, jak "Maverick", "Cheyenne", czy "Sugarfoot". Piosenka doszła aż do ósmego miejsca listy przebojów. Koniecznie trzeba też wspomnieć o znakomitej piosence Jerry'ego Leibera i Mikea Stollera (znanych kompozytorów rock and rollowych, dostawców piosenek m.in. dla samego Elvisa np. Jailhouse Rock" i wielu, wielu innych) brawurowo zaśpiewanej przez czarnoskóry zespół wokalny The Coasters, mianowicie "Jakety Yak", klasyczny, socjologiczny komentarz do niełatwej sytuacji przeciętnego nastolatka, którego matka tylko strofuje i wydaje kolejne polecenia, nie dając synowi szansy na odpoczynek, czy rozrywkę. Wszystko to w świetnej formie muzycznej z rewelacyjnym solem saksofonowym, granym przez znakomitego Kinga Curtisa! Był to jednocześnie dobry argument dla rodziców i władz szkolnych przeciwko zbuntowanym nastolatkom i zgubnemu wpływowi muzyki rock and rollowej. Utwór trafił w przysłowiową dziesiątkę - doszedł do drugiego miejsca listy Billboardu, został przebojem roku w kategorii rythm and blues. Część sukcesu zawdzięczał na pewno umiejętnemu pomieszaniu gatunku z "Novelty", a także prawdziwej maestrii interpretacyjnej grupy The Coasters. Odnotujmy jeszcze, że nagrody Akademii Filmowej - Oscary zostały rozdzielone w 1958 roku następująco: najlepszym filmem roku uznano "Gigi" Vincenta Minelliego, który otrzymal również upragnioną statuetkę za reżyserię, najlepszą aktorką uznano Suzan Hayward za role w filmie "I Want To Live" (Chcę żyć), najlepszym aktorem został David Niven za rolę w filmie "Separate Tables" (Przy oddzielnych stolikach), Oscara za najlepszą piosenkę dostała tytułowa piosenka z filmu "Gigi" kompozycji Frederica Loewe i Alana Jay Lernera. Piosenkami roku w USA były: - At The Hop - Danny And The Juniors, 5 tygodni nr 1
- It's All In The Game - Tommy Edwards, 6 tygodni nr 1
- The Purple People Eater - Sheb Wooley, 6 tygodni nr 1
- All I Have To Do Is Dream - The Everly Brothers, 4 tygodnie nr 1
- Tequila - The Champs, 4 tygodnie nr 1
w Wielkiej Brytanii: - Magic Moments - Perry Como, 8 tygodni nr 1
- All I Have To Do Is Dream/Claudette - The Everly Brothers, 7 tygodni nr 1
- Who's Sorry Now - Connie Francis, 6 tygodni nr 1
- Carolina Moon/Stupid Cupid - Connie Francis, 6 tygodni nr 1
- When - Kallin Twins, 5 tygodni nr 1
Do zobaczenia w niezwykle interesującym roku 1959! Tadeusz Rusinek
|